28 września 2018

Psychopaci w białych kołnierzykach

„Siłą są ludzie. To prawdziwy motor każdego biznesu. Dobrzy ludzie nie tylko są kluczowi dla firmy, oni są firmą! Znalezienie ich, zarządzanie nimi, inspirowanie ich i zatrzymanie przy sobie to jedno z najważniejszych wyzwań, jakie stoją przed przywódcami biznesowymi, a to, czy uda ci się temu sprostać czy wręcz przeciwnie, na dłuższą metę odgrywa decydującą rolę w sukcesie i rozwoju Twojego biznesu. (…) Ci z pierwszej linii mogą zadecydować o sukcesie albo porażce biznesu” – Richard Branson, „Like a Virgin”.

„To, co kieruje mną każdego dnia, to przekonanie, że jeśli naprawdę pokażesz ludziom, jak wartościowi są i zaszczepisz w nich pewność, że ich działania przyczyniają się do danej sprawy, możesz pokonać każde wyzwanie. Podczas gdy możemy osiągnąć sporo jako jednostki, to zróżnicowany, inkluzywny i zmotywowany zespół może osiągnąć o wiele, wiele więcej. (…) Zespół to klucz do sukcesu” – David Taylor, CEO Procter & Gamble.

 

W ciągu swojej ponad 25 letniej kariery zawodowej menadżera miałem do czynienia z wieloma tzw. trudnymi pracownikami. Byli wśród nich ludzie konfliktowi, kłótliwi, niezdrowo rywalizujący, indywidualiści nieumiejący pracować zespołowo, aroganccy wobec kolegów i klientów, wieczni malkontenci i zrzędy, manifestujący ciągłe niezadowolenie, kontestujący niemal każdą decyzję, przeświadczeni, że dźwigają całą firmę na swoich barkach (oczywiście, za wyjątkowo niską pensję), obibocy, mistrzowsko zrzucających pracę na innych, a także manipulatorzy i intryganci. Nie zawsze te toksyczne zachowania były świadome, ale czasami tak, włącznie czerpaniem satysfakcji z destrukcyjnego wpływu wywieranego na innych pracowników.  Tacy pracownicy dezorganizowali pracę, powodując obniżenie morale, zapał i zaangażowania pozostałych członków zespołu –  w efekcie narażali firmę na straty finansowe. Zdarzało się, że przez ich zachowanie zwalniali się z pracy ci dobrzy, efektywni pracownicy, dla których przebywanie z „trudnymi” było po prosu koszmarem. Uważam, że z oceną i kategoryzowaniem ludzi trzeba być ostrożnym i pochopnie nie przypinać im etykiet.  Problematyczne, szkodliwe zachowania często wynikają ze specyficznych aspektów miejsca pracy, określonych sytuacji związanych z wykonywanymi zadaniami, presją przełożonych, przemęczeniem lub źle zaprojektowanymi procesami zarządzania. Jednak większość problemów z „trudnymi” pracownikami miało swoje źródło w ich cechach osobowości, temperamentach i charakterach, przekonaniach i postawach, różnicach w podejściu do problemów, czy ich stylu pracy.    Czasami z takimi toksycznymi pracownikami trzeba było się rozstać, ale znacznie częściej udawało się skłonić tych ludzi do podążania we wskazanym kierunku. Bez uciekania się do taktyki kija i marchewki, a głównie przez poznanie ich mocnych i słabych stron, ich przyzwyczajeń i pasji, a także poprzez stworzenie warunków, w których ich wrodzona wewnętrzna motywacja – poświęcenie i zapał właściwe dla większości ludzi – została pobudzona, a następnie wykorzystana do osiągnięcia pożądanych celów.

Niestety w moim otoczeniu biznesowym spotkałem też ludzi (i to głównie na najwyższych szczeblach firmowej władzy), którzy może nie do końca byli wcieleniem czystego zła, ale swoim patologicznym zachowaniem i nadużyciami w traktowaniu pracowników przekształcali miejsca pracy w toksyczne środowisko, wyrządzając wiele szkód w psychice pracowników, doprowadzając do znaczącego spadku ich zaangażowania i identyfikacji z firmą, a w konsekwencji do spadku wydajności zespołów i wyników całej firmy. To zwykłe dupki, bestie w białych kołnierzykach, czy „węże w garniturach” – jak nazwali ich Robert D. Hare i Paul Babiak [1], a używając bardziej precyzyjnego, naukowego języka, to po prostu  firmowi psychopaci. Ich zachowanie, związane głównie z cechami charakteru i zaburzeniami osobowości, zdecydowanie różni się od zachowania „trudnych” pracowników i ujawnia się szczególnie w sprzyjającym temu wysokokonkurencyjnym, hierarchicznym środowisku pracy korporacji.

Przyzwyczailiśmy się myśleć o psychopatach jako brutalnych przestępcach, ale prawda jest taka, że nie każdy przestępca jest psychopatą i nie każdy psychopata jest przestępcą, a subkliniczni psychopaci, czyli tacy, o których tu piszę, prawie w ogóle nie wchodzą na ścieżkę przestępstw kryminalnych.  Według Duttona [2], co potwierdziły również badania z 2010 roku opublikowane w Journal of Research and Personality pod tytułem „The Search of the Successful Psychopath”[3],  jedynie cienka linia oddziela zdolnego menadżera, subklinicznego psychopatę od seryjnego mordercy.  Badacze odkryli, że odnoszący sukcesy zawodowe psychopaci wykazują te same podstawowe cechy  co psychopaci przestępcy: brak empatii, nieuczciwość, wyzyskiwanie innych, arogancja, brak wyrzutów sumienia, wybujałą samoocenę, manipulację, urok osobisty, brak poczucia winy, płytkość uczuć i agresję. Posiadają umiejętności radzenia sobie z ludźmi i wykorzystywania ich do realizacji własnych celów. Różnice w cechach osobowości tzw. Wielkiej Piątki (neurotyczność, ekstrawersja, otwartość na doświadczenia, ugodowość i sumienność) dotyczyły jednego wymiaru: sumienności – menadżerowie psychopaci mają zdecydowanie wyższy jej poziom niż psychopaci przestępcy, co oznacza, że są oni bardziej pracowici i systematyczni, dobrze zorganizowani, bardziej wytrwale dążący do celu, bardziej perfekcyjni i zdecydowanie bardziej sprytni. To pozwoliło im też (poza odrobiną szczęścia) zdobyć dobre wykształcenie.

Zdaniem naukowców [1] [2] [4] [5] [6] [7], badających to zagadnienie, jest wiele sygnałów, które mogą świadczyć o tym, że ktoś, z kim pracujemy, a w szczególności jest naszym przełożonym, ma skłonności psychopatyczne:

– mają sadystyczną naturę – to najbardziej jednoznaczny sygnał, że ktoś może być psychopatą. Znęca się nad tymi, nad którymi ma kontrolę. Taka osoba motywuje innych, wzbudzając w nich strach. To jest ta cecha, która odróżnia psychopatę od przełożonego, który jest zdecydowany i stanowczy. Normalny, wymagający szef motywuje ludzi poprzez wzbudzanie w nich szacunku i dlatego, że chce, aby stawali się coraz lepsi. Psychopata rozkazuje, bezwzględnie egzekwuje, rozlicza, stosuje zasadę kija i marchewki (tego typu system motywacji zdecydowanie uważam za przemoc), często nęka podwładnych (maile o 2 w nocy), wyśmiewa ich publicznie, karci i upokarza. Nie ma żadnych wyrzutów sumienia w zwalnianiu pracowników, tylko dlatego, że mieli inne zdanie w jakiejś sprawie niż on lub nie wykonywali jego bezsensownych poleceń. Znany mi psychopata znęcał się nawet nad kandydatami do pracy, zadając im w rozmowach rekrutujących do rozwiązania żenujące i poniżające ich łamigłówki.  Psychologowie dowiedli [8], że łamigłówki w trakcie takich rozmów dają mało wiedzy o kandydatach, natomiast potwierdzają narcyzm i sadyzm rekrutera oraz jego nieudolność społeczną i bezduszność.

– są mistrzami w budowaniu pozytywnego wizerunku – potrafią wywrzeć trwałe, pozytywne pierwsze wrażenie nawet w trakcie zwykłej rozmowy. Wszystko po to, by zaprezentować się w jak najlepszym świetle. Stąd ich sukcesy w procesie rekrutacji i zdobywaniu wysokich stanowisk. Często na pierwszy rzut oka mogą wydawać się osobami przyzwoitymi, o dużym uroku osobistym. Z dużą pewnością siebie potrafią przekonać innych o swoich zdolnościach i kompetencjach. Instynktownie wiedzą, co inni chcą usłyszeć, są utalentowani w pozyskiwaniu sobie ludzi i sprawianiu, że czują się oni wyjątkowi i potrzebni. Ich charyzma i urok, ekstrawertyczna energia, pewność siebie to potężny arsenał broni wykorzystywanej do pozyskania, pokonania i kontrolowania innych, również pokonania tych posiadających władzę i pozycję, którą chcą pozyskać dla siebie. Osobiście kilkakrotnie popełniałem ten błąd poznawczy (efekt pierwszego wrażenia), a scenariusz każdorazowo wyglądał podobnie. Po pierwszym spotkaniu, pierwszych rozmowach, uważałem, że oto pojawił się w firmie ktoś, kto był potrzebny w tym miejscu, a niebawem czar pryskał. Ustalenia z pierwszego spotkania nie obowiązywały, zmienione zostały zasady współpracy (obopólnie uzgodnione i zaaprobowane), to co wcześniej w mojej działce biznesu wzbudzało aprobatę, nagle przestało być dobre i musiałem bezwzględnie realizować jego strategię i polecenia, a najważniejsze były krótko terminowe cele, jak np. dowiezienie wyników w tym kwartale i jego premia (co wyraźnie podkreślał). Inny (który na początku grał skromnego i pokornego menadżera, który przyszedł naprawić błędy i zaniechania poprzedniego) z uporem przekonywał, że nie klienci i pracownicy są ważni, a akcjonariusze (bo oni go rozliczają i oczekują zysków) i nic nie było go wstanie przekonać do zmiany zdania (nawet potwierdzone badania prof. Jeffreya Pfeffera z Uniwersytetu Standforda [9], że satysfakcjonowanie akcjonariuszy to najgorsza strategia w biznesie, najważniejsi dla rozwoju firmy i biznesu są pracownicy i klienci) – stąd z łatwością przychodziło mu podjęcie decyzji o redukcji 10-20 procent załogi (w ramach restrukturyzacji mającej przynieść wartość akcjonariuszom, a jemu premię), a to że nie miał kto realizować projektów u klientów już nie było takie ważne. W efekcie po dwóch latach akcjonariusze „podziękowali” mu za pracę, firma straciła reputację u klientów, a w obawie przed następnymi redukcjami zaczęli z niej odchodzić wartościowi pracownicy.

– mają o sobie niezwykle wysokie mniemanie – myślą, że są pępkiem świata. Są tak przekonani o swojej wyjątkowości, że innych ludzi traktują przedmiotowo – jak narzędzia, które można wykorzystać do własnych celów. Przykładem może być prezes narcyz, który na wideokonferencji z pracownikami firmy ganił ich i krzyczał, że są nierobami, że się nie angażują się wystarczająco i nie starają, a on przecież tak ciężko pracuje dla ich dobra. Często powtarzał, że pracownicy są zasobem, trybikami w maszynie, nie przyjmował zdania innych, a poziom kontroli w firmie wzniósł na wyżyny – o zakupie przysłowiowego ołówka decydował zarząd spółki.

– są niezwykle pewni siebie, nawet gdy zostają postawieni pod ścianą – zawsze mają rację i są „najmądrzejsi w pokoju”. Mają bardzo wysokie ego i przesadnie wysokie poczucie własnej wartości. Bez mrugnięcia okiem zapewniają radę nadzorczą, że tylko oni są wstanie poprowadzić firmę (oddział, jednostkę biznesową) do sukcesu. Są wyjątkowo pewni siebie, nawet w sytuacjach, które normalna osoba uznałaby za wyzwanie.

– są patologicznymi kłamcami – kłamstwo to jedno z ich podstawowych narzędzi, po które bardzo często sięgają. Kłamią i oszukują z premedytacją.  W przeciwieństwie do normalnych osób, psychopaci nie przejmują się tym, gdy ich kłamstwo wyjdzie na jaw. Próbują się wybielić, sprzedając kolejne kłamstwa i odwracają kota ogonem, tłumacząc się, że zostali źle zrozumiani, albo ich słowa zostały przeinaczone. Zdarza im się, że zapominają swoje kłamstwa i opowiadają sprzeczne historie, co słuchacza wprawia w zdumienie. Wielokrotnie byłem tego świadkiem.

– są przekonani, że nie obowiązują ich żadne zasady – notorycznie łamią społeczne normy i ogólnie przyjęte reguły. Są narcystyczne skupieni na sobie, pozbawieni empatii i wierzą, że nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności, nawet jeśli zachowają się wyjątkowo źle. Są aroganccy i nonszalanccy – wyrażają lekceważący protekcjonalny i wyniosły stosunek do otoczenia. Przykładem takiego zachowania może być prezes, który rozmawiał w swoim gabinecie z podwładnymi mu menadżerami, trzymając nogi na biurku. Inny, który miał pełne usta frazesów o wartościach firmowych, zaangażowaniu pracowników, gdy wprowadzał w firmie, oczywiście w ramach restrukturyzacji, program oszczędnościowy, to nic mu nie przeszkadzało nadal stawiać swoje „wypasione” auto na dwóch miejscach parkingowych. Nawet do głowy mu nie przyszło, że jego wiarygodność jako lidera jest zerowa.

– wiodą pasożytniczy tryb życia – myślą wyłącznie o sobie i o tym, co sami chcą osiągnąć – można ich porównać do pasożytów. Idą przez życie według planu, który uwzględnia wyłącznie ich samych, nie oglądając się na innych i na nikogo nie zwracając uwagi. Postrzegają innych w kategoriach ich użyteczności, tak aby wykorzystać jako narzędzia do realizacji swoich egoistycznych celów i ambicji. Jak tylko uznają, że ktoś wykonał swoje zadanie i nie ma już dla nich żadnej realnej wartości, zostaje szybko usunięty, odrzucony albo zdradzony. Lojalność jest dla psychopatów abstrakcją. Nie tylko do ludzi, również do firmy, w której wcześniej, jako czołowi jej menadżerowie, głosili pompatycznie hasła o obowiązku lojalności wobec niej, jako jednej z głównych wartości jej kultury organizacyjnej. Nie rozumieli, że lojalności nie można wymagać ani żądać – trzeba po prostu ją zdobyć i na nią zasłużyć.

– są przebiegłymi manipulantami – to mistrzowie manipulacji i sprawni oszuści. Te „zdolności” pozwalają im zawsze utrzymać się na fali, im i tylko im. Osoby z ich otoczenia nie mają tej świadomości, dopóki nie czują, że wyrządzona została im krzywda. Gdy coś się udaje, bardzo chętnie się pod tym podpisują, a gdy coś nie wychodzi, szukają kozła ofiarnego, którego oskarżają i zmuszają do wzięcia na siebie całej winy. Lubią ryzyko, często kłamią, oszukują i kradną (szczególnie pomysły innych ludzi), aby osiągnąć swoje cele. Przykładem niech tu będzie prezes, który ukradł pomysł na biznes jednego z menadżerów firmy, po czym bezceremonialnie, a nawet brutalnie go zwolnił, przypisał ten pomysł sobie (co triumfalnie ogłosił na forum całej firmy), ale tak nieudolnie wdrożył go w życie (a w zasadzie nie wdrożył – projekt poniósł klęskę), że naraził spółkę na wielomilionowe straty i w końcu stracił pracę… oczywiście wylądował w innej firmie, ponownie na stanowisku prezesa.

– nie posiadają empatii, a w zasadzie – nie odczuwają emocji w taki sposób jak normalni ludzie. Empatia to zdolność rozpoznawania i rozumienia myśli lub uczuć innej osoby oraz reagowania na nie odpowiednią emocją (zachowaniem). Psychologowie rozróżniają dwie części składowe empatii: empatię poznawczą – to umiejętność odczytywania  emocji innych i empatię emocjonalną – czyli umiejętność współodczuwania, zrozumienie położenia drugiej osoby, postawienia się w jej sytuacji. Potocznie myśląc o empatii postrzegamy ją jako ten drugi składnik. Normalny człowiek  potrafi (mniej lub bardziej) zarówno rozpoznawać uczucia i emocje innych, jak współodczuwać – czuć to, co czuje osoba obserwowana i postawić się w jej sytuacji. Dzięki empatii druga osoba czuje, że jest dla nas wartościowa, ma poczucie, że jej myśli i uczucia są zauważane i respektowane. Pozwala nam ona unikać nieporozumień i zakłóceń komunikacji, ponieważ ułatwia odczytywanie intencji innych ludzi. Powstrzymuje nas przed urażaniem innych i sprawianiem im przykrości, pozwala bowiem przewidzieć reakcję drugiej osoby. Psychopatom całkowicie brakuje empatii emocjonalnej, natomiast świetnie mają rozwiniętą empatię poznawczą. Nie mają bowiem zdolności, by odczuwać żal, winę lub ból z powodu manipulowania innymi, natomiast są bardzo spostrzegawczy w ich „czytaniu”. Rozpoznają ich uczucia i emocje. Rozumieją ich motywy i wartości oraz rozpoznają ich słabości. Potrafią przewidywać reakcje na swoje słowa i działania. Psychopaci są w stanie udawać normalne emocje. Są skuteczni w wywoływaniu zarówno współczucia wobec siebie jak i poczucia winy u innych. Stwarzają pozory zainteresowania i troskliwości, ale tylko na najbardziej powierzchownym i nieszczerym poziomie. Posiadanie empatii powstrzymuje nas przed ranieniem innych, bo gdy ranimy kogoś to odczuwamy jego ból i dyskomfort. Dla psychopaty, zranienie kogoś nie ma żadnego znaczenia – jest jak kopnięcie krzesła.

– posiadają nierealistyczne długoterminowe cele – mają trudności w zrealizowaniu swoich wybujałych celów zawodowych. Ale pomimo tego, oczekują od innych, by brnęli dalej w bezsensowne działania. Także wtedy, gdy jakieś zadanie jest niemożliwe do wykonania, psychopaci twierdzą coś zupełnie przeciwnego, bo w ich oczach jest to sensowny cel.

– są impulsywni i wybuchowi, niestabilni emocjonalne – nawet bardzo mała rzecz czy nic nie znaczące zdarzenie może sprawić, że dostają ataku wściekłości. Potrafią wskrzeszać awantury, wygłaszać tyrady, ranić ludzi, ale też od czasu do czasu wchodzić w rolę „dobrego pana” – pogłaskać, pochwalić, darować winę (bo firmę, dział, swój zespół traktują jak folwark). Wielokrotnie byłem świadkiem, jak menadżer psychopata  przekształcał zebrania z pracownikami w połajanki, w trakcie których obrażał, poniżał i dręczył podwładnych. Rzadko kiedy przejawiał w komunikacji interpersonalnej z podwładnymi elementarne zasady kultury. Za to  przypochlebiał się ludziom, od których był zależny, bądź chciał coś uzyskać dla siebie.

– nie mają poczucia winy i wyrzutów sumienia, nie odczuwają skruchy, ani skrupułów –  nie przejmują się tym, jakie konsekwencje będzie miało ich zachowanie, nieważne jak bardzo negatywnie wpłynie ono na inne osoby. Może to wynikać z ich niezwykłych zdolności do racjonalizowania wyborów, decyzji i działań, które podejmują. Psychopatycznym szefom z łatwością przychodzi podjęcie decyzji o zwolnieniu połowy załogi by zapewnić udziałowcom zyski (a sobie premię) – nie obchodzą ich ludzie, których skrzywdzili, a nawet nie są tego świadomi. Przecież to dla dobra firmy – tłumaczą. Bez wyrzutów sumienia zostawiają po sobie spaloną ziemię, firmę w ruinie i odchodzą głodni nowych wyzwań.

Większość opisanych powyżej cech i zachowań przeważnie współwystępowały u każdej z opisanych powyżej osób – dlatego pozwoliłem sobie na nazwanie ich psychopatami, gdyż pojedynczy występek nie powinien być powodem do diagnozowania tej przypadłości. Pewnie większość czytelników spotkała w swoim miejscu pracy w ten sposób zachowujących się osobników. Problem z psychopatami polega na tym, że czerwona lampka zapala się, kiedy już dokonają wielu szkód. Bardzo trudno jest wykryć ich podczas rekrutacji, ponieważ robią bardzo korzystne pierwsze wrażenie pokonując merytorycznie lepszych kandydatów. Trudno jest również pozbyć się tych, którzy zajmują najwyższe stanowiska w firmie.

Uważa się [1] , że psychopatia nie jest chorobą psychiczną, a diagnozuje się ją jako antyspołeczne zaburzenia osobowości, definiowane jako trwały wzorzec wewnętrznych doświadczeń i zachowań, który znacząco różni się od standardów kultury, w jakiej żyje dana jednostka. Psychopatia ma źródła w  różnych czynnikach genetycznych i środowiskowych. Można ją widzieć jako wielowymiarowe kontinuum, tzn. że w naszej populacji liczba i „zagęszczenie” cech psychopatycznych rozciąga się niemal od zera do wartości anormalnie wysokich. To znaczy, że psychopatia, podobnie jak inne cechy osobowości (np. ekstrawersja) przebiega w populacji zgodnie z rozkładem normalnym (tzw. krzywą Gaussa, krzywą dzwonową). Oznacza to w skrócie i uproszczeniu, że wszyscy mamy cechy psychopatyczne, przy czym ok. 2% ludzi prawie nie będzie ich posiadało, ok. 14% będzie posiadać niskie ich natężenie, ok. 68% przeciętne,  14% wysokie, a ok 2% bardzo wysokie (ci z wysokim i bardzo wysokim to kandydaci na psychopatów).

Istnieje kilka narzędzi do mierzenia psychopatii. Jedna z najbardziej znanych to Skala Skłonności Psychopatycznych Hare’a  PCL-R [1], lista dwudziestu kategorii interpersonalnych, emocjonalnych i dotyczących stylu życia, odnoszących się do cech i zachowań. Istotą tego badania jest to, że diagnozowana osoba nie wypełnia testu (psychopata, po pierwsze nigdy nie przyzna się do tego, że jest psychopatą, a po drugie z pewnością będzie w teście oszukiwał), a ocenę przeprowadza wykwalifikowany psycholog, przyznając punkty na podstawie dogłębnego wywiadu i analizy informacji o badanym. Na tej podstawie przydziela 2 punkty, gdy dana cecha występuje, 1 punkt, gdy występuje częściowo lub czasami, 0 punktów, gdy cecha nie występuje. W ten sposób badany może uzyskać od 0 (całkowity brak psychopatii) do 40 punktów (idealnie spełnia cechy prototypowego psychopaty). Większość ludzi z ogólnej populacji osiąga w PCL-R wynik niższy niż 5. Uważa się, że 30 (a w niektórych przypadkach 25) punktów to wynik progowy dla zdiagnozowania psychopatii.

Według  wielu naukowców i badaczy subkliniczny psychopata łączy w sobie wysokie natężenie cech tzw. „mrocznej triady” osobowości (ang. Dark Triad): makiawelizm, narcyzm i psychopatia. To cechy interpersonalne, społecznie awersyjne i niepożądane, stanowiące przejaw „normalnej” (opisanej krzywą Gaussa) zmienności w obrębie osobowości każdego z nas. Łączy je zarówno antyspołeczny charakter, podobieństwo w sferze opisu, jak ich korelacja [10].

Makiawelizm – to zespół właściwości osoby chłodnej emocjonalnie, egocentrycznej, nieufnej, pragmatycznej, cynicznej i dwulicowej, kontrolującej innych i manipulującej w celu uzyskania osobistych korzyści oraz niezainteresowanej dobrem innych.

Narcyzm – to zaabsorbowanie sobą, poczucie własnej ważności, wyjątkowości, bycia lepszym, roszczeniowość, arogancja oraz instrumentalny stosunek do ludzi wykorzystywanych w celu utrzymania nierealistycznego obrazu siebie.

Psychopatia – to  niski poziom lęku i deficyty empatii, którym towarzyszy poszukiwanie doznań, impulsywność i antyspołeczne zachowanie.

W odniesieniu do pięcioczynnikowego modelu osobowości (Wielka Piątka) osoby o wysokim poziomie makiawelizmu, narcyzmu i psychopatii mają niski poziom ugodowości, co implikuje przypisywanie im takich cech, jak: egoistyczny, nietolerancyjny, bezwzględny, niecierpliwy, autokratyczny, kłótliwy, agresywny, a także podejrzliwość, nieufność, rywalizacyjność, egoizm, roszczeniowość i nieustępliwość w stosunku do partnerów i współpracowników. Posiadają też niski poziom uczciwości, co uwidacznia się w sposobie realizacji celów: z pominięciem norm współżycia społecznego, bez dbałości o moralny wymiar działań. W kontaktach społecznych dążą do przewagi i osobistych korzyści oraz wykazują brak zainteresowania bliskością. W sferze wartości wykazują przywiązanie do wartości sprawczych (status, władza, przewaga, sława, bogactwo, ambicja) kosztem wartości wspólnotowych (współczucie, uprzejmość, altruizm, uczciwość, zdolność wybaczania, harmonia).

Do niedawna jedynym sposobem na uchwycenie Mrocznej Triady było wykonanie długich testów mierzących osobno każdą cechę Mrocznej Triady Osobowości. Psychologowie Peter Jonason i Gregory Webster (2010) stworzyli narzędzie „Dirty Dozen” [11] (Parszywa dwunastka), umożliwiające wykrycie tych potencjalnie kłopotliwych cech za pomocą prostej 12-punktowej skali. Poniżej zamieszczam go (w tłumaczeniu własnym) z propozycją jego wykonania, aby z przymrużeniem oka ocenić swojego przełożonego lub kolegę z pracy, ale pamiętając o obiektywnym przyznawaniu punktów, z pewnym wygładzeniem ostrości osądu, by nie wyrządzić komuś krzywdy błędną oceną i przyklejeniem etykiety psychopaty.

Poniżej przedstawiono 12 stwierdzeń. Każdemu z nich możesz przyznać od 1 do 7 punktów, w zależności od tego jak trafnie dane twierdzenie opisuje  zachowanie tej osoby, przy czym przyznanie 1 punktu oznacza, że opis zdecydowanie nie przystaje do tej osoby, 4 punkty, gdy nie możesz się zdecydować, lub też to stwierdzenie jest równie trafne jak nietrafne, a przyznanie 7 punktów, oznacza że stwierdzenie zdecydowanie opisuje zachowanie tej osoby:

  1. Manipuluje innymi, aby zdobyć to czego chce.
  2. Nie ma wyrzutów sumienia.
  3. Potrzebuje podziwu innych.
  4. Nie przejmuje się moralno-etyczną stroną swoich działań.
  5. Używa podstępu lub kłamie, aby zdobyć to czego chce.
  6. Zwykle jest nieczuły lub niewrażliwy.
  7. Używa pochlebstw, aby osiągnąć cel.
  8. Poszukuje prestiżu i statusu.
  9. Zazwyczaj jest cyniczny.
  10. Ma tendencję do wykorzystywania innych dla swoich celów.
  11. Zwykle oczekuje przysług od innych.
  12. Uwielbia być w centrum uwagi.

 

Całkowity wynik może wynosić od 12 do 84. Większość ludzi uzyskuje wyniki z przedziału od 33 do 39 (średnia wynosi 36 pkt). Uzyskanie powyżej 45 pkt świadczy o wysokim poziomie cech Mrocznej Triady. To ostrzeżenie, że możemy mieć do czynienia z subklinicznym psychopatą. Można to narzędzie również wykorzystać do oceny swojej  mrocznej strony osobowości. Jeśli obawiasz się, że jesteś psychopatą, nie jesteś nim – ponieważ psychopaci nigdy nie mają takiej obawy.

Istnieją badania [2], które dowodzą, że nie potrzebujemy testów do tego, aby rozpoznać psychopatę. Ewolucyjnie reagujemy na niego tak jakbyśmy spotkali śmiertelnego wroga czy drapieżnika. Reakcje naszego ciała: nudności, zwiększone tętno, drżenie mięśni, duszności, a także towarzyszące mu uczucia zdumienia, odrazy, frustracji lub przerażenia, jasno dają nam sygnał z kim mamy do czynienia.

Szacuje się, że w ludzkiej populacji jest 1 do 2 proc. psychopatów, przy czym wśród mężczyzn psychopatów jest czterokrotnie więcej niż wśród kobiet.  Badania sugerują, że aż 10 proc. wyższej kadry top menedżerskiej w USA to subkliniczni psychopaci. A według jednego z nowszych badań angielskich [12], około jedna piąta (18 procent) menadżerów w korporacjach ma wysoki poziom cech psychopatycznych. To przerażająca, smutna i alarmująca informacja. Myślę, że w Polsce może być to podobna liczba.

 

W drugiej części artykułu napiszę dlaczego tak duża liczba psychopatów znajduje miejsce w biznesie, jakie konsekwencje i koszty ponosi firma zatrudniając ich oraz jak sobie z nimi radzić, jeśli w ogóle to jest możliwe.

 

Bibliografia:

[1] Paul Babiak, Robert D. Hare,  Psychopaci w firmie, GWP 2015

[2] Kevin Dutton, Mądrość psychopatów, Wydawnictwo MUZA S.A. 2014

[3] źródło: https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0092656610000814

[4]  Thomas Erikson, Otoczeni przez psychopatów. Jak rozpracować tych, którzy tobą manipulują Wielka Litera 2018

[5] Robert D. Hare  Psychopaci są wśród nas, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak 2006

[6] Baron-Cohen Simon, Teoria zła. O empatii i genezie okrucieństwa, Wydawnictwo Smak Słowa 2014

[7] Martha Stout, Socjopaci są wśród nas, Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak 2017

[8] Study: Brain teasers in job interviews mainly reveal the sadistic traits of the interviewer, źródło: https://bigthink.com/scotty-hendricks/study-brain-teasers-in-job-interviews-mainly-reveal-the-sadistic-traits-of-the-interviewer

[9] Jeffrey Pfeffer, Pierwszeństwo dla akcjonariuszy? Nie tak szybko… HBRP nr. 80

[10] Irena Pilch, Makiawelizm, narcyzm, psychopatia: ciemna triada jako próba opisania osobowości eksploatatora, źródło: https://www.researchgate.net/publication/273459531_Makiawelizm_narcyzm_psychopatia_ciemna_triada_jako_proba_opisania_osobowosci_eksploatatora

[11] Peter K. Jonason, Gregory D. Webster, The Dirty Dozen: A Concise Measure of the Dark Triad, źródło: https://motamem.org/wp-content/uploads/2016/10/The-Dirty-Dozen-Dark-Triad.pdf

[12] How a toxic boss can ruin your career, źródło:  http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-4092054/A-toxic-boss-ruin-career-Leaders-psychopathic-narcissistic-tendencies-make-employees-behave-badly-work.html

 

Adam Jeske – menadżer z dwudziestopięcioletnim doświadczeniem w kierowaniu organizacjami biznesowymi w branży nowych technologii, konsultant, trener biznesu, właściciel firmy doradczo-szkoleniowej RdB.Expert